Ciężki wybór
Nie posiadam stałej dziewczyny, a tym bardziej aspirującej na przyszłą pragnęłaby mieć ze mną dzieci. Może to i dobrze, bo nie dość, że mimo 26 lat nie czuję się bynajmniej na wychowywanie dzieci gotów, to miałbym okrutny kłopot z wyselekcjonowaniem dla niego imienia. Z jednej strony chciałbym żeby mój prawdopodobny przyszły syn lub córeczka miał pospolite, krajowo brzmiące imię, jak Bronisław, Janusz lub też Zbigniew, ale z drugiej strony nie mam pojęcia czy te imiona, minimalnie już oldschoolowe w teraźniejszych latach, całkowicie już będą faux pas za następnych 10 lat. A przecież ani jeden rodzić nie chciałby być znielubiany przez swoje dziecko, tylko dlatego, że nie chciało mu się wytężać i spędzić choć trochę czasu nad pochyleniem się nad najbardziej pasującym imieniem. Co z tego, iż lubię Kevin, kiedy po pierwsze w polskim abecadle nie występuje litera ,v”, a poza tym głównie wiązać się będzie z rozrabiaką z amerykańskiej komedii zamieszczanej w polskiej telewizji każdej Gwiazdki. A gdy przytrafi się córka? Nie mam zielonego pojęcia czy na cieście urodzinowym z okazji jej pełnoletniości w roku 2028 cieszyłaby się, jeśli miała zamieszczone Sonia, Ewa, Katarzyna czy może Britney. Kochani, a czym wy się sugerowaliście dając imię dla swoich maluchów? Analizowaliście sens konkretnych imion w książkach czy może szukaliście znanych bohaterów o podobnym imieniu? Strasznie jestem żądny wiedzy w jaki sposób czynią teraźniejsi młodzi rodzice.
Leave a Reply